RAWICZ.8log.pl | Strona: 19.html

Temat: Kusudama-origami modułowe Neli.
Zbliżają się powoli Świeta Wielkanocne,zrobiłam kilka koszyczków z papieru.


Źródło: maranta.livenet.pl/forum/viewtopic.php?t=5024



Temat: Wyprawy na Wyspy Wielkanocne
WIOSNA I WIELKANOC NA PODHALU
WIOSENNE I WIELKANOCNE WYSTROJE, KOSZYKI,
PISANKI, BARANKI, PALMY WIELKANOCNE


PRACOWNIA WOLNEGO CZASU zaprasza na

ZAJĘCIA ARTYSTYCZNE indywidualne i grupowe dla osób w każdym wieku, o podstawowych zdolnościach manualnych i zapale do artystycznej pracy.

• malowanie jajek ceramicznych, drewnianych, styropianowych
• ozdabianie jajek techniką decoupage’u, quillingu, mozaiki
• ozdabianie wycinankami - motywami ludowymi
• wyplatanie koszyczków
• kwiaty, zajączki, kurczaki z bibuły i papieru
• wykonanie kartek świątecznych z motywami wielkanocnymi
• przygotowanie palm wielkanocnych

Zajęcia odbywać się będą na zamówienie grupowe lub wg osobnej informacji.
Spotkaniom towarzyszyć może krótki wykład etnograficzny dotyczący wybranej tematyki z zakresu : Tradycje wiosenne, wielkopostne i wielkanocne w Polsce (Podhale, Śląsk, Podkarpacie) i w różnych regionach świata.

WYPRAWY NA WYSPY WIELKANOCNE
Wyprawa na Wyspę Szafranową
– wycieczka autokarowa na fotograficzne poszukiwania krokusów.
lub
- warsztat bibułkarstwa połączony z degustacją szafranowych ciasteczek.
Wyprawa na Wyspę Mazurków
– przepisy, degustacje i ozdabianie mazurków, przy akompaniamencie muzycznym mazurków.

informacje, zapisy: 0506 919 865 , edukart@wp.pl
Źródło: niezaleznarabka.com/forum/viewtopic.php?t=945


Temat: Rozmowy.
[b]Aniu nie Anno[/b] to znaczy, że nie malujesz jajek na święta :?: Toż to zbrodnia. Ja nie mógłbym świętować bez tych pięknych czerwonych jajeczek :).

Co do koszy wielkanocnych, oczywiście żartowałem, że u mnie one są aż tak wielkie. W mojej wsi zawsze były one malutkie i u każdego było to samo:
chleb, jajka (u mnie jest z 10 :P), sól, kiełbasa - tylko tyle, bo tylko za to ksiądz odprawia modlitwy. Niektórzy ludzie dodają właśnie jeszcze chrzan, pieprz albo babkę piaskową.
Kiedyś na śniadanie jadło się bardzo obficie inne potrawy ;) pamiętam, jak jeszcze z 10 lat temu na śniadanie u mnie jadło się kotlety mielone, schabowe, bigos, kiełbasa biała, kurczak, z 10 sałatek, 10 rodzajów pieczonych mięs, oczywiście ogromna fura ziemniaków i wiele innych potraw - i tak było u każdego, wszystko robione własnoręcznie :) :D i to wszystko dla małej rodzinki 9 osobowej ;).
Teraz oczywiście się to zmieniło, i na śniadanie jemy to co w święcące +bigos, kiełbasa, jedna sałatka, kilka szynek i mięs a na koniec ciasto - wszystko staramy się również robić samemu, chociaż niektóre mięsa mama kupiła już w sklepie ;) ale święconka została już taka mała. Nie widzę sensu noszenia jakiś ogromnych koszy do kościoła. Święta są troszkę skromniejsze, ale to nic, po prostu "takie czasy" ;). Poza tym u mnie przy stole w tym roku zasiądziemy tylko my z siostrą i mama z babcią. Takie małe święta...
Ale wracając do święconek - większość mieszkańców wsi nosi właśnie takie mniejsze koszyczki, i każdy ma piękne jajka czerwone (z cebulnika) a niektórzy też malują je jakoś na zielono (z młodego żyta) ale niezbyt są ładne ;). Poza tym ja wiem, że jajka muszą być czerwone, bo tak głosi pewna opowiastka o Maryi (po zmartwychwstaniu Jezusa wróciła do domu i zobaczyła, że jajka które leżały w misce w wodzie zamalowały się na czerwono).
Wszystkie koszyki są zakrywane serwetką, ewentualnie przyozdobione kwiatkami jeśli takowe już są ;). Czasami w środku można znaleźć baranka albo kurczaki ;). Chociaż malutkie i skromne są naprawdę bardzo, bardzo urocze :!:
Denerwują mnie święconki "przyjezdnych" którzy od niedawna mieszkają w naszej wsi. Najczęściej są to właśnie takie okropne wielkie kosze wysłane papierem, w nich jakieś okropne (nawet nie odłupane) ugotowane niemalowane jajka, wiele ciast, szynek, właśnie słodyczy. Czasami nawet brakuje chleba i soli :!: I zakryte są jakimiś... no muszę powiedzieć, szmatami. Nie cierpię ich. Nasze "wiejskie" święconki chociaż małe i skromne są o wiele ładniejsze ;).
A jak u was wyglądają święconki :?:
Źródło: aniazzielonegowzgorza.fora.pl/a/a,267.html


Temat: Koszyczek wielkanocny
No to niech "Koszyczek wielkanocny" bedzie moim pierwszym przepisem.....

Na ciasto:
375g maki
ok 100ml mleka
1/2 kostki swiezych drozdzy
50g cukru
1 paczuszka cukru waniliowego
75g miekkiego masla
2 jajka
szczypta soli
Na dekoracje:
1 bialko
200-250g cukru pudru
farba spozywcza zielona

Make przesiac do miski. Mleko podgrzac, zeby bylo letnie. Drozdze rozkruszyc i polaczyc z odrobina cieplego mleka i z lyzeczka cukru, dobrze wymieszac i wlac do maki. Przykryc recznikiem i dostawic w cieple miejsce na 10 min. Reszte mleka, cukier, cukier waniliowy, maslo, 1 jajko i szczypte soli, po minieciu 10 minut dodac do maki z drozdzami, wygniatac, az ciasto bedzie gladkie. Przykryc recznikiem, odstawic do cieplego miejsca do podwojenia swojej objetosci. Potem jeszcze raz krotko wygniesc. Piekarnik nagrzac do 180 stopni. Na dno koszyczka odwazyc ok. 70g ciasta- podzielic na dwie rowne czesci. Z kazdej z nich uformowac na rulonik na dlugosc ok. 30cm, splesc razem, polzyc na blache wylozona papierem, utworzyc kolko o srednicy ok.12cm.Potem na uchwyt koszyczka odwazyc 100g ciasta, podzielic na dwie czesci, uformowac dwa ruloniki na dlugosc ok. 30 cm, splesc razem, polozyc na blasze, formujac polkole. Uformowane czesci popedzlowac rozbeltanym jajkiem i natychmiast wstawic do nagrzanego piekarnika... Piec ok.20-25 min. Potem wyciagnac i odstawic do ostygniecia.
Koszyczek.... Okragla forme przypominajaca miske ( o wymiarach -srednica ok. 14 cm, a wysokosc 8cm, ) z zewnatrz wysmarowac maslem, oproszyc maka i odstawic szersza czescia na dol..( czyli poprostu do gory nogami ja odwrocic) Reszte ciasta podzielic na 12 rownych kawalkow, uformowac ( ukulac) ruloniki na dlugosc ok. 20 cm i razem splesc.... Najlepszym na to sposobem jest ulozenie 6 paskow poziomo i kazdy nastepny pasek przeplatac pionowo ( na wzor tkania) Po skonczeniu przylozyc delikatnie na forme ( na zewnetrzna strone formy) , zawinac wokol niej, ostroznie docisnac wszystko razem, posmarowac rozbeltanym zoltkiem, wstawic do nagrzanego piekarnika na ok. 25 min. Po wyciagnieciu z piekarnika, zostawic do ostygniecia, poczym sciagnac koszyczek z formy. Zostawic to na jeden dwa dni, zeby ciasto pozadnie sie obsuszylo... Za dwa dni przygotowac lukier ;- bialko roztrzepac, wsypac cukier puder i dodac pare kropel zielonej farby ( tzn. ja dalam prawie cala tubke, bo ten kolor zielony byl jakis blady....)- wszystko razem ubic na sztywno. Czesci koszyczka- czyli dno i uchwyt polaczyc razem- sklejalam lukrem ( bialym) , a to co nie chcialo sie przykleic przypielam szpilkami.... Zielony lukier przelozyc do szprycy ( tzn. do strzykawki na kremy) i wyciskac na koszyczek tworzac trawe... Zostawic do zastygniecia... Potem przyozdobic wedlug gustu... doczepic kokardke, wlozyc pisanki i cieszyc oko ladnym koszyczkiem....
W sumie czas przygotowania, razem z pieczeniem jest ok. 60 min.


Ten przepis znalazlam w jednej z niemieckich gazet. Urzekl mnie swoim wygladem i postanowilam go zrobic.... Powiem szczerze, ze troche sie nameczylam, zeby wygladal, jak wyglada, ale udalo sie....

Kliknij, aby zobaczyć załącznik



EDIT 11.03.2010
Fotorelacja z wykonania koszyczka znajduje sie na moim blogu
http://caritka.blogspot.com/2010/03/jak-zr...ielkanocny.html
Źródło: cincin.cc/index.php?showtopic=5172


Temat: Rozmowy.
Wielki tydzień mija mi bardzo spoko. W szkole do środy lekcji już prawie nie było. Katoliccy nauczyciele zupełnie się prawie nie pojawiali ;).
Właściwie wczoraj wstałem sam o 6:20 i nie miałem zupełnie nic do roboty ;) Więc nie robiłem nic aż do 12. Potem pojechałem do Białegostoku ;) do lekarza i szybko pobiegłem kupić [b]Anię z Zielonego Wzgórza[/b] i [b]Wymarzony Dom Ani[/b] z serii rocznicowej. Byłem tak rozradowany i śpieszyłem się na autobus o 15, że zapomniałem wykupić lekarstw ;).
W pekaesie oczywiście jeszcze spotkałem moją obładowaną mamę która zapomniała połowy rzeczy, więc po drodze zaszliśmy jeszcze do spółdzielni i zrobiliśmy zakupy - a akurat "rzucili" ziemię do kwiatków i doniczki, więc mama też się o to pokusiła. I szliśmy tak przez naszą wieś - ja miałem na stanie teczkę z książkami na ramieniu, na drugim torbę z zakupami z miasta, pod pachą jeszcze niosłem 5 kg ziemii, w jednej ręce miałem doniczki a w drugiej chleb i inne zakupy ze spółdzielni. Moja mama oczywiście nie miała mniej sprawunków, i nieźle to musiało wyglądać - jakbyśmy wykupili pół sklepu ;). Ledwo to dociągnęliśmy.
Potem zgodnie z tradycją przesadziliśmy kwiatki w Wielkim Tygodniu. Mam nadzieję, że urosną naprawdę wielkie.
Dziś wstałem o 6:42 ;) i zorientowałem się, że nie wykupiłem lekarstw i nie zrobiłem kilku sprawunków, więc punkt 8:10 stawiłem się na poranny pekaes ;). W aptece wydałem "tylko" [b]113,23[/b] zł... Aż mi włosy dęba na głowie stanęły...
Dostałem jakieś uczulenie i pewnie temu to tyle wyniosło - te wszystkie tabletki, ehh.
Potem tylko "skiknąłem" do księgarni żeby kupić potrzebne rzeczy do szkoły i wróciłem o 10:30 do domku :).
Postanowiłem uporządkować moje zeszyty i książki - na razie założyłem kilka nowych zeszytów, obłożyłem książki w nowy papier - takie wiosenne porządki. A w święta postaram się zrobić porządek z wiedzą i uzupełnić braki :).
Cały dzień dziś znów sprzątałem, i [i]uwaga teraz[/i] ;). Na przeciw tradycji malowania jajek w sobotni poranek - pomalowaliśmy z babcią jajka dziś wieczorem.
Taka tradycja, że w moim domu nie maluje się jajek tylko dla nas - ale także dla sąsiadów którzy są samotni - więc dziś cały dzień schodzili się do nas ludzie bardziej samotni i przynosili po 1 albo 2 jajka ;). Troszkę się tego nazbierało - i oczywiście ogromny koszyk poniosę święcić tych jaj - a jeszcze wezmę drugi koszyk od sąsiadów. Na święcone do świetlicy będę mógł pojechać furą ;).
Wszystkie jaja z babcią skropiliśmy woskiem z gromnic i umalowaliśmy na piecu jak zawsze w "cebulniku" (własnej roboty) bo nie cierpimy z babcią farbek ;). Potem kilka jajek jeszcze oskrobałem i wyszło naprawdę pięknie ;).
Zrobiłem też spore porządki w komputerze, dzięki temu ucierpiały moje głośniki i podejrzewam, że się popsuły na dobre :(.
Eh... wstyd się przyznać, ale ani razu w tym tygodniu nie byłem w kościele. No cóż, właściwie to czego się mogłem po sobie spodziewać - nie ma żadnego autobusu wieczorem. Mawia się, że "dla chcącego nic trudnego", ale komu by się chciało po ciemku iść przez las 10 km ;). Pomodliliśmy się z babcią w domku ;).
Jutro niesiemy święcić koszyki... Uwielbiam ten dzień ;).
Ogólnie kocham Wielkanoc i czuję się wspaniale.
Jutro już dzień ostatnich porządków ;)
Ależ się rozpisałem, mam nadzieję, że jeszcze komuś się będzie chciało to czytać :).

[b]Aniu nie Anno[/b] Dzięki wielkie :!: :* Nawzajem, Tobie też życzę, ale czy to jeszcze nie za wcześnie na życzenia :?:
Źródło: aniazzielonegowzgorza.fora.pl/a/a,267.html